piątek, 14 listopada 2014

Risotto z burakami i tymiankiem oraz nowy numer magazynu Kocioł

Jesteśmy po premierze nowego numeru Kotła- Magazynu blogerów dolnośląskich. Znowu rozpiera mnie duma, że wspólnymi siłami stworzyliśmy takie cudeńko. Tutaj możecie znaleźć cały numer http://magazynkociol.pl/, a w nim pełno inspiracji na śniadania, obiady i kolacje, posiłki do pracy oraz pomysły na świąteczne prezenty.
W tym numerze gwiazdami są buraki i orzechy. Ja wzięłam w obroty buraki, ponieważ od dawna uważam, że traktowane są nieco po macoszemu. Takie zapomniane, brudzące ręce ziemiste bulwy. Ale nie w mojej kuchni! U mnie goszczą zarówno jako weseli bohaterzy obiadów, jak i eleganccy towarzysze kolacji.



Co potrzebujemy?

Na 4 porcje.
  • 250 g ryżu arborio
  • 2 buraki średniej wielkości
  • 1,5 l bulionu warzywnego
  • 2 szalotki
  • 2 ząbki czosnku
  • 2-3 łyżki posiekanego świeżego tymianku
  • 2 łyżki serka mascarpone
  • pół szklanki startego parmezanu
  • 150 ml białego wina wytrawnego lub półwytrawnego
  • 1 łyżka masła
  • sól i pieprz
Jak przyrządzamy?

Czosnek i szalotkę drobno siekamy. Surowe buraki obrane ze skóry ścieramy na tarce o grubych oczkach.
Na głębokiej patelni lub w szerokim garnku z grubym dnem rozgrzewamy masło. Dorzucamy czosnek oraz cebulę. Gdy cebula się zeszkli, dodajemy buraki i przesmażamy całość 5-7 min. Następnie dosypujemy ryż i mieszamy z pozostałymi składnikami, aż nabierze różowego koloru od buraków. Podlewamy winem i doprawiamy tymiankiem.
Kiedy ryż wchłonie płyn, na patelnię wlewamy chochlę bulionu. Dobrze, żeby wywar był gorący. Najlepiej, jeśli będziemy go jednocześnie podgrzewać na palniku obok.
Po dolaniu bulionu mieszamy risotto, aż wchłonie płyn. Czynność powtarzamy kilkakrotnie, do momentu, kiedy ryż będzie ugotowany al dente.  Buraki powinny być jędrne i chrupiące. Mniej więcej po czwartej dolewce sprawdzamy twardość ryżu. Pilnujemy w ten sposób, żeby się nie rozgotował.
Wykańczamy danie mascarpone i parmezanem, dokładnie mieszając. Teraz też przyprawiamy solą i pieprzem. Bulion i parmezan mogły już nadać daniu odpowiedni smak, więc z solą obchodzimy się ostrożnie.
Smacznego!
 

 

piątek, 3 października 2014

Wytrawne placuszki z serka wiejskiego z kukurydzą i kurkumą

Czy tramwaje i autobusy w Waszych miastach też są pełne studentów zmierzających na pierwsze zajęcia? Trochę im zazdroszczę tej beztroski, domowych obiadków od mamy i imprezowania w środku tygodnia. Ale zaraz przypominam sobie, że na studniach żywiłam się głównie sałatką po żydowsku, jajecznicą z kiełbasą i frytkami z frytkownicy wystawionej na balkonie (żeby nie śmierdziało w mieszkaniu.....ale papieroski wcale nie zasmradzały mieszkania...). Wspominając z nostalgią moją dietę, robię sobie takie mega placuszki na śniadanie, żeby po królewsku uczcić 10 lat, które minęło od rozpoczęcia moich studiów.




Co potrzebujemy?
  • 2 opakowania serka wiejskiego
  • 1 kolba kukurydzy
  • pół żółtej papryki pokrojonej w kostkę
  • 2 łyżki startego cheddara
  • 2 jajka
  • 4 łyżki otrębów owsianych lub pszennych
  • 2 łyżki mąki tortowej
  • 1 łyżeczka kurkumy
  • sól i pieprz do smaku
  • szczypiorek
  • olej do smażenia
  • jogurt naturalny do podania
Jak przyrządzamy?

Gotujemy kukurydzę w osolonej wodzie 10-15 min. Odstawiamy do wystygnięcia. Nożem odkrajamy ziarna z kolby.
W misce mieszamy razem wszystkie składniki, łącznie z kukurydzą. Przyprawiamy solą i pieprzem. Jeśli ciasto okaże się za suche, dodajemy jogurt naturalny. 
Na rozgrzanym oleju smażymy placuszki na złoty kolor. Niech łyżka stołowa posłuży nam za miarkę do ilości ciasta na jednego placuszka. Usmażone, odsączamy z nadmiaru tłuszczu na ręczniczku papierowym.
Podajemy z jogurtem naturalnym i szczypiorkiem.
Smacznego!

sobota, 13 września 2014

Smoothie z gruszkami w trzech odsłonach

Smoothies z dzisiejszego postu powstały na potrzeby nowej kulinarnej inicjatywy blogerów z Dolnego Śląska. Całkiem niedawno wydaliśmy pierwszy numer magazynu Kocioł http://magazynkociol.pl/. Znajdziecie tam mnóstwo przepisów z gruszkami i pomidorami, dolnośląskie inspiracje kulinarne i wywiady z lokalnymi producentami żywności. Duma mnie rozpiera, kiedy czytam ten magazyn. Jeszcze 2 miesiące temu prawie się nie znaliśmy, ale to nie stanowiło przeszkody, żeby stworzyć ten wspólny projekt. Duży nakład pracy i czasu został włożony, aby przygotować pierwszy numer. Zajrzyjcie i sprawdźcie efekt!
Nie przedłużając, zapraszam na zdrowe i smaczne smoothies w trzech zdrowych i bardzo owocowych odsłonach.



Co potrzebujemy?

Na 2 porcje z każdego rodzaju.

Żółty:
  • 3 miękkie gruszki
  • 1 banan
  • 1 małe mango
  • 100 ml zielonej herbaty
Zielony:
  • 3 miękkie gruszki
  • duża garść szpinaku
  • pół awokado
  • sok z jednej limonki
Ciemnozielony:
  • 3 miękkie gruszki
  • 1 banan
  • 2 kiwi
  • 100 ml zielonej herbaty
Jak przyrządzamy?
Każdy ze smoothies przygotowujemy w ten sam sposób.
Zaparzamy zieloną herbatę i czekamy, aż ostygnie. Owoce obieramy ze skórki, kroimy na mniejsze kawałki i blendujemy razem z zieloną herbatą lub sokiem z limonki.
Możemy kontrolować konsystencję smoothies, zmniejszając lub zwiększając ilość płynów.
Smacznego!

sobota, 30 sierpnia 2014

Sernik z mascarpone i jeżynami

W mojej kuchni z sernikami jest taka historia, że często lubią nie wychodzić. Tak też było w przypadku tego poniżej. Drugie podejście i trochę improwizacji przyniosły oczekiwany rezultat i na stole zagościł pyszny sernik. Tylko jeżyn już mi trochę mało zostało......



Co potrzebujemy?

Na tortownicę o średnicy 18 cm- idealna na kuchenne eksperymenty.
  • 250 g twarogu mielonego (najlepiej półtłustego)
  • 100 g mascarpone
  • 2 jajka
  • pół szklanki cukru
  • 1 cukier wanilinowy
  • 3 łyżki kaszy mannej
  • pół opakowania budyniu waniliowego
  • 3 małe opakowania zwykłych herbatników (ok.40 g)
  • 50 g roztopionego masła
  • 100 g jeżyn
Jak przyrządzamy?


Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.
Herbatniki kruszymy za pomocą blendera lub wkładamy do woreczka foliowego i tłuczemy młotkiem do mięsa. Łączymy z wystudzonym masłem i palcami mieszamy do uzyskania "mokrej ziemi". Taką mieszanką wykładamy dno tortownicy, wyłożonej papierem do pieczenia. Dociskamy dokładnie szklanką, wypukłą częścią łyżki lub palcami, tak, aby uzyskać równą powierzchnię. Wkładamy do lodówki.
Do miski wrzucamy wszystkie składniki na sernik, bez jeżyn. Miksujemy do uzyskania jednolitej masy.
Masę serową wylewamy do tortownicy, układamy na wierzch jeżyny. Pieczemy ok. 1 h w temperaturze 180 stopni. Czas pieczenia zależy w dużej mierze od Waszego piekarnika. Sernik będzie gotowy, kiedy ładnie się zezłoci. Stydzimy go w piekarniku z lekko otwartymi drzwiami. Przechowujemy najlepiej w lodówce.
Smacznego!

wtorek, 12 sierpnia 2014

Grillowany camembert z sosem wiśniowym

Połączenie smakowe wiśnia plus camembert odkryłam w zeszłym roku zupełnie przypadkiem. Niecała ugotowana wiśniowa konfitura zmieściła się do słoików, więc zamiast na słodko, szukałam połączenia na wytrawnie. I oto jest! Ciepły, rozpływający się camembert, słodkie wiśnie duszone w czerwonym winie i chrupkie płatki migdałów.
Danie stanowi efektowną przekąskę. Nadaję się idealnie na letnie grillowanie pod chmurką albo domowe przy akompaniamencie patelni grillowej. Wasi towarzysze stołu lub kocyka na pewno będą zaskoczeni.


 


Co potrzebujemy?

Założeniem jest 1 okrągły camembert na osobę. Ilość sosu z podanych składników wystarczy dla 4-5 osób.
  • okrągły serek camembert (tyle, ile osób chcemy nakarmić)
  • 5 łyżek konfitury wiśniowej (najlepiej domowej, przepis znajdziecie tutaj )
  • 100 ml czerwonego, półwytrawnego wina
  • garść płatków migdałów
Jak przyrządzamy?

W garnku mieszamy wino i konfiturę wiśniową. Gotujemy na średnim ogniu, aż wino wyparuje, a sos zgęstnieje. 
Na dobrze rozgrzanej patelni grillowej lub na grillu smażymy ser, aż zmiękknie i się przyrumieni. U mnie, w domowych warunkach, było to ok. 1,5 - 2 min z każdej strony. Na mniejszej, suchej patelni prażymy płatki migdałów, uważając, aby się nie przypaliły. Najlepiej co jakiś czas przerzucać je na patelni.
Ciepły camembert polewamy również ciepłym sosem i posypujemy migdałami.
Smacznego!

piątek, 1 sierpnia 2014

Risotto z kurkami

Chlust białego wina... Jedna chochla tu, jedna chochla tam... Trochę mieszania w prawo, trochę w lewo... Tak w skrócie robi się risotto. Całkiem prosto. Prościej niż mi się kiedyś wydawało.
 Dziś postawiłam na prostotę właśnie. Białe wino i parmezan nadają daniu nutkę elegancji. Dodatek grzybów szczyptę lata wdzierającego się na talerz. A najlepiej smakuje w towarzystwie ukochanej osoby, bo wtedy czuć magię wspólnej kolacji w letni wieczór.


Co potrzebujemy?

Na 2 solidne porcje lub 3 mniejsze.
  • 250 g kurek
  • 1 cebula
  • 2 łyżki posiekanej natki pietruszki
  • 800 ml ciepłego bulionu warzywnego
  • 200 g ryżu Arborio
  • 4 łyżki masła
  • grana padano
  • 200 ml białego, wytrawnego wina
  • suszony lub świeży tymianek
  • sól i pieprz 
Jak przyrządzamy?

Myjemy dokładnie kurki i kroimy na mniejsze kawałki. Odkładamy kilka najmniejszych sztuk na bok. Później będą nam potrzebne.
W garnku z grubym dnem rozgrzewamy łyżkę masła. Dorzucamy pokrojoną w kostkę cebulę, chwilę podsmażamy. Dodajemy kurki. Mieszamy i smażymy ok. 5 min. Po tym czasie dosypujemy ryż, niech dokładnie wymiesza się z masłem i stanie się przeźroczysty. Dolewamy białe wino i czekamy do całkowitego wyparowania alkoholu. Teraz kolej na bulion- jedna chochla, mieszanie i redukcja płynu. Powtarzamy tę czynność do momentu, kiedy ryż będzie al dente, ale nie rozgotowany. Ja potrzebowałam 4 chochli, aby risotto było idealne. 
Ściągamy nasze danie z ognia, dodajemy 2 łyżki masła i grana padano. Dajcie tyle sera, ile lubicie. Całość dokładnie mieszamy, doprawiamy do smaku solą i pieprzem oraz tymiankiem. Przykrywamy i odstawiamy na 3-4 min.
W tym czasie smażymy odłożone na początku gotowania kurki. Na patelni rozgrzewamy łyżkę masła. Smażymy kurki, aż będą miękkie i rumiane.
Risotto podajemy z kurkami z patelni, oprószone natką pietruszki.
Smacznego!

wtorek, 29 lipca 2014

Komosa ryżowa z gruszką i ananasem

Ostatnio mam ochotę rozpoczynać dzień od miski pełnej owoców. Mieszam je z owsianką lub kaszą jaglaną, a do tego ulubione orzechy. Po takiej porcji pełnej zdrowia jestem gotowa na kolejny wspaniały dzień :)
Po wizycie w sklepie ze zdrową żywnością przytargałam do domu komosę ryżową, inaczej zwaną quinoą Jest to roślina z rodziny buraka i szpinaku uprawiana już w czasach Inków. Bardziej skojarzyłabym ją ze zbożem lub kaszą niż szpinakiem :) Wcześniej już czytałam o dobroczynnych właściwościach tych małych, okrągłych ziarenek. Dostarczają wiele energii z uwagi na dużą zawartość węglowodanów. Mają niski indeks glikemiczny i są idealne dla bezglutenowców.  Po więcej zalet spożywania komosy ryżowej odsyłam Was do literatury fachowej. A po zdrowe śniadanie odsyłam Was poniżej.



Co potrzebujemy?
Na 3 solidne porcje.
  • szklanka komosy
  • 1 duża gruszka
  • pół bardzo dojrzałego ananasa- jest najsłodszy i ma najwięcej soku
  • garść migdałów- obranych lub ze skórką
  • 1 łyżeczka cynamonu
Jak przyrządzamy?


Jak widzicie lista składników jest bardzo krótka. Kolejną dobrą wiadomością jest to, że czas przygotowania też.
Komosę zalewamy w proporcji 1:1 wodą i gotujemy, najlepiej w garnku z grubym dnem. Ja do wody dodałam płaską łyżeczkę cynamonu dla uzyskania korzennego aromatu. Komosę doprowadzamy do wrzenia na dużym ogniu, aby później przez 10-15 min gotować ją na małym. Pamiętajmy o mieszaniu, żeby komosą się nie przypaliła. Na opakowaniu na pewno znajdziecie wskazówki, jak ugotować swoją komosę.
Owoce obieramy i kroimy w kostkę. Kiedy ugotowana komosa ostygnie, łączymy ją z gruszką i ananasem oraz migdałami. Jeśli kompozycja będzie za mało słodka, dodajcie miodu. Mój ananas był bardzo dojrzały, przez co bardzo soczysty i słodki, dlatego też nie dosładzałam miodem.
Ta propozycja to kolejne wyzwanie dla Waszej wyobraźni. Możecie robić różne połączenia smakowe, używając ulubionych orzechów i owoców.
Smacznego!
 

czwartek, 17 lipca 2014

Razowe spaghetti z bobem, szynką serrano i pomidorkami koktajlowymi

Ten przepis to moja pierwsza przygoda z bobem. Nigdy wcześniej go nie jadłam i średnio mnie interesowało czy jest dostępny na bazarkach. A to duży błąd, bo bób jest super!
Piękny kolor i mega smak. Szybki w przygotowaniu, ogranicza stanie w kuchni do minimum. Mi najbardziej przypadło do gustu obieranie ugotowanego bobu. Są jakieś zawody w obieraniu na czas? :)
Na blogu jest mało pomysłów na makaron, więc zajrzałam do lodówki i wyczarowałam to spaghetti. W sumie nie wiedziałam jak przyprawić bób, więc użyłam tylko soli i pieprzu. W tym przepisie to szynka i ser mają podkręcać smak. 
Gdybyście mieli problem z zakupem szynki serrano to możecie zastąpić ją parmeńską lub szwardzwaldzką. Ja ten hiszpański rarytas dostaję wprost z gorącej Andaluzji przynajmniej 2 razy w roku. Pozdrawiam Ciociu :)



Co potrzebujemy?
Składniki na 3 solidne porcje.
  • 250 g makaronu
  • 200 g bobu
  • 8-10 pomidorków koktajlowych
  • 150 g szynki serrano
  • 2 ząbki czosnku
  • grana padano (ilość wedle upodobań)
  • olej do smażenia
  • 1 łyżka masła
  • sól himalajska
  • świeżo mielony pieprz
Jak przyrządzamy?


W osolonej wodzie gotujemy bób. Kiedy wystygnie, obieramy go. Podobno są tacy, którzy wyjadają połowę porcji w trakcie obierania :). Jeśli należysz do tej grupy, to zakup więcej bobu :). 
Gotujemy makaron. Jednocześnie na dużej patelni rozgrzwamy łyżkę masła i oleju. Dorzucamy bób i czosnek. Smażymy, aż bób lekko się zarumieni. Dodajemy szynkę serrano. Nie bawiłam się w krojenie na równe kawałki, tylko pourywałam je palcami. Podsmażamy bób z szynką przez jakieś 2-3 min. Następnie dorzucamy pomidorki przekrojone na pół. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Uważajcie z solą, ponieważ szynka serrano lubi być słona sama w sobie. Na sam koniec na patelnię wrzucamy ugotowany makaron. Mieszamy, aż do połączenia składników i przez chwilę podsmażamy na pateli na średnim ogniu. Chwilę przed zdjęciem z ognia posypujemy danie grana padano. 
Smacznego!

niedziela, 6 lipca 2014

Lekka sałatka z awokado i malinami

Niezawody przepis na sałatkę to zielenina w postaci rukoli, roszponki czy innej sałaty, ser i sezonowe warzywo lub owoc. Staram się zawsze mieć takie składniki w lodówce, żeby można było na szybko, wrzucając garść tego i tamtego, stworzyć zdrową kolację lub lunch do pracy.
W mojej dzisiejszej propozycji wykorzystałam maliny. Soczyste i pachnące latem w połączeniu z mozzarella i sokiem z limonki stanowią doskonały posiłek na upalne dni.


Co potrzebujemy?

Porcja dla 2 osób.
  • 2 duże garści umytej roszponki
  • 2 garści malin
  • 1 dojrzałe awokado
  • 1 duża kulka lub 1 opakowanie małych kulek mozzarelli (125g)
  • 1 garść słonecznika
  • sok z 1 limonki

Jak przyrządzamy?


Na talerzu umieszczamy w dowolnej kombinacji roszponkę, maliny, awokado pokrojone w kawałki, mozzarellę (dużą kulkę pokrojaną w kostkę; małych kulek nie trzeba kroić). Każda porcję skrapiamy sokiem z połowy limonki i posypujemy słonecznikiem.
Sok z limonki można zamienić na dowolną oliwę. Ziarna słonecznika można też uprażyć na suchej patelni.
Smacznego!

czwartek, 3 lipca 2014

Truskawkowo-brzoskwiniowy smoothie

Wstyd! Takie zaniedbanie....Długo mnie tutaj nie było. Nowa praca okazała się bardzo wymagająca. Konta się same nie rozliczą i analizy same się nie zrobią ;) Po intensywnym miesiącu w końcu mam więcej czasu na urzędowanie w kuchni. 
Do blogosfery powracam ze zdrowiem na talerzu. Ostatnio dużo rozważam nad tym, co chcę mieć na talerzu. A chcę mieć zdrowie, kolory i smaki natury, a mało wysoko przetworzonych produktów pełnych składników, których nazw nie potrafię nawet przeczytać. I mięso też co raz rzadziej gości na naszym stole. Oczywiście bez popadania w skrajność, ponieważ burgera we wrocławskiej Drodze Mlecznej nie odmówię. Po prostu nie mam smaka na mięso. Za to mam smaka na sezonowość na talerzu, zapach samodzielnie gotowanego dżemu truskawkowego i rosnącego w piekarniku drożdżowego z jagodami.
A jaki jest Wasz wybór?



Co potrzebujemy?
Na 2 porcje.
  • 1 brzoskwinia
  • 1 kiwi
  • garść truskawek
  • sok z jednej pomarańczy
Jak przyrządzamy?

Kiwi (obrane ze skórki) oraz brzoskwinię kroimy na kawałki. Dodajemy truskawki i świeżo wyciśnięty sok z pomarańczy. Całość blendujemy. 
Smoothie najlepiej podawać schłodzony. Można dodać też kilka kostek lodu i wtedy zblendować. 
Ot, cała filozofia! 
PS. Smoothie to dobra opcja na "przemycenie" owocu/ warzywa, którego normalnie nie jemy. Ja dla przykładu nie lubię kiwi :)
Smacznego!




czwartek, 12 czerwca 2014

Tarta z karmelizowaną botwinką, kozim serem i rukolą

Wrocław! Pierwszy wpis z mojego kochanego miasta :) Trzy świnki będą nadawały teraz ze stolicy Dolnego Śląska.
Rozpakowałam juz wszystki manatki kuchenne i przyszedł czas na rozpoznanie po okolicy. Jest kilka warzywniaków, brak osiedlowego bazarku (troche ubolewam z tego powodu), mięsny i piekarnia. Starczy! :)
W mojej nowej kuchni powstała dziś szybka tarta z mojego ulubionego połączenia składników. No i obowiązkowo nowalijki.


Co potrzebujemy?
  • opakowanie ciasta francuskiego
  • pęczęk botwinki - najlepiej taka większa
  • serek kozi do smarowania
  • rukola
  • 4 łyżki miodu
  • 2 łyżki octu balsamicznego
  • świeżo mielony pieprz
  • sól himalajska (ostatni przerzuciłam się tylko na nią- podobno jest najzdrowsza)
  • masło
  • oliwa
Jak przyrządzamy?

Botwinkę dokładnie myjemy. Buraki (botwinki się nie obiera) kroimy w grubsze plastry, a te na połowę; łodygi na 2-3 cm kawałki. Liście zostawiamy, użyjemy je na wierzch tarty. Na patelni rozgrzewamy oliwę z łyżką masła. Wrzycamy botwinkę (bulwy i łodygi), solimy i pieprzymy. Podsmażamy przez 5 min., następnie dodajemy miód. Dusimy kolejne 5-7 min. Dolewamy balsamico i dusimy do momentu, aż płyny zgęstnieją i buraki bedą skarmelizowane.
Rozwijamy na papierze do pieczenia płat ciasta francuskiego. Zawijamy do środka boki- ok. 1 cm. Tak, żeby utworzyły nam ramkę. Jej wnętrze grubo smarujemy serkiem kozim i posypujemy świeżo mielonym pieprzem. Rozkładamy botwinkę. Pieczemy w 200 st. ok 15 min.
Podajemy z rukolą i posiekanymi liśćmi botwinki. Smakuje wyśmienicie zarówno na ciepło, jak i zimno.
Smacznego!

sobota, 24 maja 2014

Tosty francuskie z sosem śliwkowym

Przed Wami kolejna odsłona leniwego weekendowego śniadania. Tosty francuskie, które można jeść zarówno na słodko, jak i na wytrawnie. W tym wydaniu połączyłam je z śliwkowym sosem z nutą imbiru i cynamonu. Co prawda nie mamy teraz sezonu na te owoce, ale może macie w domu zapomniany słoik kompotu czy śliwki zasypane cukrem. Ze względu na zbliżającą się wielkimi krokami przeprowadzkę oraz nowy sezon przetworowy, czyszczę zapasy z poprzedniego roku. Może warto zrobić miejsce dla nowych słoików? :)



Co potrzebujemy?
Porcja dla 2 osób.
  • 4 grube kromki czerstwej chałki
  • 2 jajka
  • 15 ml mleka
  • masło
  • duży słoik śliwek zasypanych cukrem
  • pół łyżeczki imbiru mielonego
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • cukier puder
Jajka rozkłócamy w głębokim talerzu razem z mlekiem. W takiej miksturze obtaczamy "na bogato" każdy kawałek chałki. Smażymy na maśle z każdej strony na rumiano. Najlepiej na nie za dużym ogniu, aby masło się nie spaliło.
Śliwki odsączamy na sicie, pozostawiając sok. W garnku podgrzewamy owoce z małą ilością soku i dodajemy imbir oraz cynamon. Całość blendujemy.
Oczywiście można użyć innych owoców, również świeżych i z nich przygotować sos.
Tosty francuskie podajemy z ciepłym sosem i cukrem pudrem.
Smacznego!

środa, 21 maja 2014

Tarta z rabarbarem i sosem angielskim

Sezon rabarbarowy w pełni! Ruszcie tyłeczki na bazarek, zakupcie pęczek tego różowego warzywa (tak, rabarbar jest warzywem!) i z uśmiechem na twarzy zabierzcie się za przygotowanie tej pysznej tarty.



Co potrzebujemy?
Na formę o średnicy 21 cm.

Ciasto:
  • 100 g masła
  • 1 szklanka mąki tortowej
  • 4 łyżki cukru pudru
  • 2 łyżki zimnej wody
  • 1 żółtko
Rabarbar:
  • ok. 50 dag rabarbaru
  • kardamon
  • białe połwytrawne wino
  • 2 łyżki cukru
Sos angielski:
  • 3 żółtka
  • 120 ml mleka
  • 120 ml śmietany 30%
  • 4 łyżki cukru brązowego
  • laska wanili
Jak przyrządzamy?

Z podanych składników zagniatamy szybko ciasto. Masło i żółtko powinny być dobrze schłodzone. Gotowe ciasto zawijamy w folię i wkładamy do lodówki na min. 1 godzinę.
Rabarbar obieramy i kroimy na 4-5 cm kawałki. Dusimy w garnku z cukrem, winem i kardamone. Pilnując, żeby się nie rozgotował.
Ciasto wałkujemy i wykładamy nim formę na tartę. Układamy rabarbar i pieczemy w 180 st. do zarumienienia (ok. 25 min.)
Sos angielski przygotowujemy według przepisu zamieszczonego tutaj.
Tarta najlepiej smakuje z zimnym sosem.
Smacznego!

sobota, 17 maja 2014

Kasza bulgur z zielonymi warzywami duszonymi w białym winie i panierowanym serem kozim

Kasze, przyżywające ostatnio renesans, często pojawiają się na moim stole. Zazwyczaj w połączeniu z warzywami i serem lub mięsem. Staram się wybierać różne kasze, również te mniej znane. Ostatnio po raz pierwszy przygotowałam kaszę bulgur. 
Znana na Bliskim Wschodzie kasza z twardej pszenicy durum uznana została za jedną z najzdrowszych i najstarszych na świecie. Zawiera mało cukru i ma niski indeks glikemiczny. Pełna błonnika, witamin z grupy B i minerałów takich jak potas, fosfor i mangan. Bez obaw mogą ją spożywać cukrzycy.
Jak widzicie samo zdrowie :)



Co potrzebujemy?

Na porcję dla 3 osób.
  • 1 szklanka kaszy bulgur
  • 50 dag zielonych szparagów
  • 1 cukinia
  • 1 por
  • pół puszki zielonego groszku
  • białe półwytrawne wino
  • ser kozi (roladka, camambert)
  • suszone oregano i bazylia
  • mielone chilli
  • gałka muszkatałowa
  • 1 jajko
  • bułka tarta
  • olej kokosowy lub inny do smażenia
  • sól i pieprz
Jak przyrządzamy?

Kaszę płuczemy, wsypujemy do garnka z grubym dnem i zalewamy wodą (1,5 szklanki- tej samej w jakiej odmierzaliśmy kaszę). Wodę lekko solimy. Stawiamy na dużym ogniu i czekamy, aż się zagotuje. Dodajemy łyżkę masła lub oleju kokosowego, przykrywamy i zmniejszamy ogień do minimum. Kaszę gotujemy ok. 15 min- do miękkości. Możemy ją od czasu do czasu zamieszać. Kiedy jest gotowa, ściagamy z ognia, wciąż trzymając pod przykryciem.
Przygotowujemy warzywa. Cukinię kroimy wzdłuż na pół i na grubsze plasterki. Z białą częścia pora postępujemy podobnie. Szparagom odcinamy zdrewniałe końce i kroimy je na ok. 2-3 cm kawałki. Na patelni rozgrzewamy olej kokosowy (lub inny do smażenia) i wrzucamy cukinię. Podsmażamy 2-3 min, dodajemy następnie por. Również chwilę podsmażamy. Kolejno dorzucamy szparagi i groszek. Doprawiamy solą, pieprzem, suszonymi ziołami, gałką i chilli. Zalewamy białym winem i dusimy do wyparowanie alkoholu. Najlepiej wykonać całą czynność tak, aby warzywa były lekko chrupkie. 
Kiedy warzywa duszą się na patelni, możemy zabrać się za panierowanie sera. Pokroiłam roladkę z sera koziego na grube plastry. Według mnie nadaje się każdy ser kozi, byleby nie był za miękki. Plastry panierujemy w jajku i bułce tartej. Smażymy na dobrze rozgrzanym oleju.
Przed podaniem kaszę łączymy z warzywami delikatnie mieszając. Na wierzch układamy ser.
Smacznego!


wtorek, 6 maja 2014

Bananowe placuszki z sosem czekoladowym

Kto jeszcze uważa, że połączenie bananów i czekolady rozkłada go na łopatki? A kto lubi zjeść dobre śniadanie, które znika z talerza równie szybko jak na niego trafia? A czy jest wśród Was ktokolwiek, kto weekendowe śniadanie je na obiad?  Jeśli chociaż na jedno pytanie odpowiedziałeś/ aś TAK, to poniższy przepis jest zdecydowanie dla Ciebie.
Banany kojarzą mi się trochę z dzieciństwem. Wtedy pałaszowałam dwa razy dziennie kaszę manną zmiksowaną z bananem. Skutkiem była lekka nadwaga w wieku 5 lat i niechęć do zbyt intensywnego bananowego smaku. Dziś te egzotyczne owoce jem w umiarkowanych ilościach, najchętniej w parze z czekoladą lub wiśniami nie zapominając, że są cennym źródłem potasu i pomagają walczyć z depresją.


Co potrzebujemy?

Na porcję dla 2 osób.
  • 2 dojrzałe banany
  • 1 jajko
  • 3 łyżki mąki
  • 2 łyżki wiórków kokosowych
  • 1 łyżka brązowego cukru
  • 1 łyżeczka cukru wanilinowego
  • 100 ml mleka
  • 1 łyżka lnu mielonego (opcjonalnie)
  • olej do smażenia- ja użyłam oleju kokosowego
Sos czekoladowy
  • 1 czekolada gorzka
  • 250 ml śmietanki 30%
Jak przyrządzamy?

Banany ugnieść widelcem na papkę. W misce wymieszać wszystkie składniki i na końcu dodać do nich banany.
Na dobrze rozgrzanej patelni smażyć placuszki na rumiano z obu stron.
W garnku podgrzać śmietankę i rozpuścić w niej czekoladę. Garnek musi być cały czas na małym ogniu, nie wolno doprowadzić do zagotowania. Dokładnie wymieszać. Polewać ciepłym sosem gotowe placuszki.
Danie można podawać z konfiturą bądź powidłami. U mnie pojawiło się na stole w towarzystwie domowej konfitury wiśniowej.
Smacznego!

wtorek, 29 kwietnia 2014

Krem z pomidorów i soczewicy

Zup innych niż kremy chyba u mnie w kuchni nie doświadczysz. Nigdy nie przepadałam za wyławianiem ziemniaków z zupy, a jedzenie rosołu kończyło się poplamioną bluzką. Krem to inna bajka. Jednolita, gładka konsystencja łagodnie rozpływająca się w ustach. A do tego te kolory na talerzu...
Z uwagi na mnogość składników, jakie możemy zblendować na raz, jest to również bardzo sycący posiłek, który kształtuje naszą kulinarną wyobraźnie. Naprawdę nie potrzeba wiele, aby stworzyć krem-marzenie, którym zachwyci się cała rodzina. Zawartość zależy tylko od ograniczeń, jakie sami sobie stawiacie. Widziałam ostatnio na jakimś blogu krem z ogorków kiszonych. Więc widzicie, że kremy rządzą się własnym prawami.


Co potrzebujemy?
  • 1 puszka pomidorów w całości
  • 1 puszka ugotowanej soczewicy
  • pół dużej cebuli
  • 1 marchewka
  • 3 ząbki czosnku
  • 800 ml bulionu warzywnego
  • oregano
  • chilli mielone
  • kurkuma
  • sól i pieprz
  • jogurt naturalny i kiełki rzodkiewki do podania
  • olej do smażenia- ja użyłam oleju kokosowego
Jak przyrządzamy?


Posiekany czosnek i cebulę zeszklić na łyżce oleju. Dorzucić utartą na dużych oczkach marchewkę. Wszystko podsmażyć 2-3 min. Dolać bulion i pomidory. Doprowadzić do wrzenia i gotować na średnim ogniu. Gdy warzywa zmiękną dodać odsączoną wcześniej soczewicę. Zupę dusić pod przykryciem ok. 10 min. Doprawić przyprawami wedle uznania. Całość zblendować i podawać z jogurtem i kiełkami.
Ot, cała filozofia :)
Smacznego!

sobota, 12 kwietnia 2014

Mus czekoladowy

Dziś będzie szybko i prosto! Szybko, bo piękny poranek za oknem i szkoda marnować czas na stanie w kuchni. Prosto, bo z 4 składników każdy miłośnik czekolady może sobie wyczarować pyszne czekoladowe cudo, aby świętować dzisiejszy Światowy Dzień Czekolady.
Miłośnikiem czekolady jestem i ja, więc przygotowałam mój ulubiony mus czekoladowy. Robiłam go już wiele razy. Przepis jest zarchiwizowany z tyłu mojej głowy, bo nigdy nie wiadomo, kiedy najdzie ochota na taką pyszność :).

 

Co potrzebujemy?

Na 2 porcje.
  • 100 g gorzkiej czekolady z dużą zawartością kakao
  • 50 g masła
  • 2 jajka
  • 2 łyżki cukru pudru
Jak przyrządzamy?

Na małym ogniu rozpuszczamy masło, dodajemy czekoladę połamaną na małe kawałki. Ściągamy z kuchenki i mieszamy energicznie do momentu, aż czekolada się rozpuści. Studzimy.
Zanim zabierzemy się za obróbkę jajek, myjemy je pod bieżącą wodą i sparzamy wrzątkiem. Z żółtek i cukru pudru robimy kogel-mogel przy pomocy miksera. Z białek ubijamy sztywną pianę.
Mieszamy wszystko w następującej kolejności: jajka z cukrem z  roztopioną czekoladą, a potem delikatnie, najlepiej partiamy dodajemy do tego pianę z białek. 
Przelewamy do małych naczyń i umieszczamy w lodówce na kilka godzin. Podajemy z kokosem, owocami, orzechami lub tym, na co akurat mamy ochotę.
Smacznego!

środa, 9 kwietnia 2014

Bread & Butter Pudding

Bread & Butter Pudding jadłam po raz pierwszy w Dublinie. Z dodatkiem Bailey`s, ciepłym sosem angielskim i lodami waniliowymi był cudownym zwieńczeniem pracowitego dnia. Szybko stał sie moim ulubionym deserem.
Pudding chlebowy często też serwowany jest na Wyspach jako śniadanie. Jest to doskonały sposób na zutylizowanie czerstwego pieczywa: chałki, croissantów czy bułek. Samo wykonanie też nie należy do najtrudniejszych. A to co proste i przyjemne w przygotowaniu lubię najbardziej :)


Przepis pochodzi ze strony internetowej magazynu KUKBUK. Zmieniłam jedyne ilość cukru i zmniejszyłam porcje na 4 osoby.

Co potrzebujemy?

Na 4 solidne porcje.
  • 4 czerstwe croissanty
  • 120 g cukru
  • 3 jajka i 3 żółtka
  • 300 g śmietanki 36%
  • rodzynki nasączone w herbacie
  • 120 ml mleka
  • 120 ml śmietanki 30%
  • laska wanili
  • odrobina masła do wysmarowania formy
Jak przyrządzamy?

Croissanty kroimy na mniejsze kawałki i ciasno wykładamy wysmarowaną wcześniej masłem formę. Mieszamy ze sobą 100g cukru, 3 jajka i  śmietankę 36% i taką miksturą zalewamy croissanty w formie. Na wierzch wykładamy rodzynkami. Pudding pieczemy w 150 st. przez ok. godzinę. Tyle wystarczy, żeby zbrązowiał i spulchniał.

Sos angielski
W osobnych naczyniach mieszamy 3 żółtka i cukier, mleko i śmietankę 30 %. Składniki płynne podgrzewamy z wanilią (wydłubałam nożem ziarna po rozcięciu na pół laski wanilii, ale całą laskę też tam wrzuciłam), ale nie zagotowujemy. Podgrzany płyn wlewamy delikatnie do miski z jajkami i cukrem, ciągle mieszając. Całość przelewamy do garnka i stawiamy jeszcze raz na małym ogniu. Mieszamy i nie pozwalamy, aby sos się zagotował. Idealna temperatura podgrzania to 75 st. Nie mając termometru, podgrzałam "na oko", aż zaczęło parować, ale nie bulgotało :). 

Pudding podajemy z ciepłym lub zimnym sosem angielskim.
Smacznego!


niedziela, 6 kwietnia 2014

Pierożki z ciasta francuskiego z mięsem

Uwielbiam pierogi! Mogę je jeść codziennie, najlepiej ruskie :) Ale innym farszem też nie pogardzę... Na przykład te z mięsem kojarzą mi się ze studenckimi czasami i barszczem czerwonym z torebki. Babcia z dziadkiem pieczołowicie lepili pierożki dla swojej pierworodnej wnuczki, żeby głodem nie przymierała. Z tego miejsca dziękuję Im za zamrażalkę zawsze pełną pierogów, które nie raz ratowały, gdy okazało się, że pieniądzę lepiej wydać na czwartkowe imprezy.
Ostatnio sama zabrałam się na uzupełnianie zapasów pierogowych w zamrażalce. Zostało mi trochę mięsnego farszu i przez przypadek znalazłam szybką alternatywę dla tradycyjnych pierogów. Ciasto francuskie! Gotowe ciasto zdecydowanie przyspiesza proces tworzenia pierogów. Jest chrupiące i lekkie, co jest fajną odmianą po mącznym cieście.



Co potrzebujemy?
  • 1 opakowanie ciasta francuskiego
  • 30 dag łopatki wieprzowej
  • 2 marchewki
  • 2 cebule
  • 1 pietruszka
  • ziele angielski
  • liść laurowy
  • pieprz w ziarnach
  • jajko
  • sól i pieprz
  • olej do smażenia
Jak przyrządzamy?

Mięsny farsz
Do garnka wkładamy łopatkę pokrojoną na 2-3 mniejsze kawałki, marchewki, pietruszkę i cebulę oraz liść laurowy, ziele angielski, pieprz w ziarnach i sól do smaku. Wszystko zalewamy zimną wodą i gotujemy pod przykryciem. Najpierw na dużym ogniu- do zagotowania. Następnie ściągamy pianę i wytworzone szumowiny. Gotujemy dalej, zmniejszając ogień, aż mięso będzie miękkie. Podczas gdy łopatka się gotuje, przesmażamy na patelni pozostałą cebulę.
Ugotowaną łopatkę mielimy w maszynce razem z marchewkami, pietruszką i cebulą. Można też wykonać tę czynność przy pomocy blendera. Ja osobiście nie mam osobnego ustrojstwa do mielenia i mój blender świetnie radzi sobie z tym zadaniem. Jeśli mięso będzie za suche to należy dolać kilka łyżek wywaru, w którym się gotowało. Oczywiście doprawiamy do smaku solą i mielonym pieprzem. Na koniec dodajemy przesmażoną wcześniej cebulę i mieszamy dokładnie.

Pierożki
Sprawa jest bardzo prosta. Rozwijamy ciasto francuskie, lekko wałkujemy i postępujemy tak samo, jak w przypadku lepienia tradycyjnych pierogów. Wykrawamy kółka przy pomocy filiżanki/ kubka/ szklanki. Na środku umieszczamy po jednej łyżeczce farszu i sklejamy końce pieroga. Dodatkowo dociskamy mocno widelcem. Każdego pieroga smarujemy roztrzepanym jajkiem.
Z jednego arkusza ciasta wychodzi 12 pierogów. Oczywiście wiele zależy od wielkości wykrawanych kół.
Pierożki pieczemy w temperaturze 210 st., aż zbrązowieją. U mnie było to ok. 17 min.
Smacznego!

sobota, 22 marca 2014

Tosty z pastą z makreli wędzonej z jajkiem w koszulce

Coś mało u mnie propozycji śniadaniowych. Pewnie dlatego, że czas na prawdziwą celebrację śniadania przygotowanego we własnej kuchni mam tylko w weekend. Ma ono wtedy trochę magiczny wymiar. Siadamy z M. wspólnie przy stole, nigdzie sie nie spiesząc posilamy się ulubionymi potrawami śniadaniowymi. A przeważnie są to jajka (w prawie każdej postaci) albo przeróżne placki.
Dziś zapraszam Was na jajko w koszulce. Po raz pierwszy zrobilam je sama pod czujnym okiem M., który opanował tę wcale nie łatwą sztukę przede mną.


Co potrzebujemy?

  • 2 kromki ciemnego pieczywa
  • 2 jajka
  • pół wędzonej makreli
  • 4 łyżeczki serka naturalnego (użyłam Bielucha)
  • 1 łyżka musztardy dijon
  • garść szczypiorku
  • sok z cytryny
  • 2 łyżki octu
  • sol i pieprz kolorowy
Jak przyrzadzamy?

Przygotujcie najpierw w następujący sposób pastę z ryby.
Oddzielić rybę od ości widelcem lub palcami. W miseczce wymieszać serek naturalny, musztardę, posiekany szczypiorek, trochę soku z cytryny, no i oczywiście makrelę w kawałkach. Doprawić solą i pieprzem. Z solą ostrożnie, bo ryba mogła być słona.
Zagotujcie w dwóch stosunkowo małych garnkach wodę na jajka (wody powinno być 3/4 wysokości garnka). Nie potrafię zrobić dwóch jajek w koszulkach w jednym garnku, dlatego zrobiłam dwa jajka jednocześnie w osobnych garnkach :)
Do każdego garnka wlejcie po 1 łyżce octu.
Przygotujcie tosty w tosterze/ piekarniku. Gdy trochę przestygną posmarujcie je pastą z makreli.
Każde jajko rozbijcie do miseczki. Kiedy woda w garnkach się zagotuje, zminiejszyć ogień. Łyżką zróbcie wir w wodzie i z niewielkiej wysokości wlejcie jajko w sam jego środek. Białko zetnie się szybko. Wystarczą 2-3 minuty takiej "kąpieli" i jajko będzie gotowe. Łyżką możecie delikatnie nadać mu regularny kształt. 
Jajko odcedzić i delikatnie umieścić na wcześniej przygotowanej grzance. Przed podaniem posolić i popieprzyć oraz posypać szczypiorkiem.
Smacznego weekendowego!

wtorek, 18 marca 2014

Kokosowe sernikobrownie

Sernik piekę zawsze z Mamą. Taki na ciemnym spodzie z bakaliami i skórką pomarańczową (mimo, że obie jej szczerze nienawidzimy). Chciałabym, żeby tak zostało..... Że jak ten sernik, to tylko z Mamą! Ale jak sernikobrownie to dla Mamy (i nie tylko ;)).
Przepis pochodzi z bloga White Plate, ponieważ wiedziałam, że Eliza mnie nie zawiedzie i ciasto na pewno wyjdzie. Już robiłam kilka podejść do serników i rezultaty nie spełniały moich kulinarnych oczekiwań. Postawiłam tym razem na połączenie z czekoladą i kokosem, gdzie potrzebne było 0,5kg sera. Z kilogramowego wiaderka została druga połowa do kolejnego wykorzystania w przypadku nieudanej próby z sernikobrownie. Historia skończyła się pomyślnie i ciasto zniknęło w jeden dzień. Cóż, dobrze, że został mi ten ser na kolejną porcję :)




Co potrzebujemy?

Na standardową tortownicę.
  • 200 g gorzkiej czekolady
  • 200 g masła
  • 200 g cukru pudru
  • 5 jajek
  • 100 g mąki
  • 500 g sera mielonego na sernik (użyłam sera w wiaderku President)
  • cukier waniliowy
  • 5 łyżek wiórków kokosowych
Jak przyrządzamy?

Przygotować 2 duże miski :) Wcześniej też można wyłożyć spód tortownicy papierem do pieczenia i nastawić piekarnik na 170 st.
Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej. W jednej misce zmiksować na gładką masę masło i połowę cukru pudru. Po kolei dodawać 3 jajka- po 1 jajku dokładnie miksując przed dodaniem następnego. Dołożyć ostudzoną czekoladę i mąkę. Dokładnie wymieszać.  Moja masa czekoladowa była bardzo gęsta
W drugiej misce utrzeć ser, resztę cukru, 2 jajka, wiórki kokosowe i cukier waniliowy.
Wylewać na blaszkę w proporcjach: 3/4 masy czekoladowej na spód, na to cała masa serowa (moja miała rzadką konsystencję), a na wierzch nakładać łyżką resztę masy czekoladowej.
Całość piec 60 min. Zalecam studzić w otwartym piekarniku.
Smacznego!

Zajrzyj jeszcze tutaj:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...